Losowa postać

Prev Next

Isztar

W religii babilońskiej (zwłaszcza w czasach sumeryjskich) nie brak było i bóstw żeńskich. Pierwotnie było ich wiele. Pod różnymi imionami czczono wielką boginię-matkę (Aruru, Mami itd.), życiodajną siłę ziemi, stworzycielkę...

Enlil

Potężny bóg Enlil, „pan świetności, władca, bawół, wielka góra, znawca przeznaczenia, rozstrzygający losy”, występuje od początku jako wyłączny pan ziemi i może główny bóg Sumerów. Imię jego pierwotnie znaczyło może...

Tanatos

  Tanatos młodzieńca, który pomimo swojej delikatnej urody budził wśród ludzi paniczny strach. Ten syn Nocy i bliźniaczy brat Hypnosa (boga snu) pełnił obowiązki samej śmierci, którą uosabiał, gdy na swych...

Ninlil

Żona boga Enlila, nazywana matką miłosierną, była bóstwem łaskawym i dobroczynnym. W zachowanym poemacie opowiedziana jest jej historia gwałtu na młodej Ninlil, za który Enlil został wygnany z siedziby bogów.

Artemida

  Bliźniaczą siostrę Apolla uznawano za bóstwo ważne i prastare, któremu oddawano cześć w Grecji od najdawniejszych czasów. Początkowo była panią dzikiej przyrody wegetacji roślinnej, porodów i położnic, by z czasem...

Al-Lat

  Obok Hubala ważną rolę odgrywały boginie uważane za córki lub żony Hubala, wymieniane w Koranie jako Al-Lat, Manat i AI-Uzza, Al-Lat (pol. bogini) to jedno z najstarszych bóstw semickich. Dla...

Chimera

  Chimera, podobnie jak Sfinks, Cerber i wiele innych potworów, była owocem związku Echidny i Tyfona. Obdarzona głową lwa oraz ogonem smoka, wychowywała się u Amisodaresa, króla Karii. Według Homera był...

Orion

  Orion, syn Euryale (córki Minosa) i Posejdona. Był mężczyzną wyjątkowo urodziwym i tak olbrzymim, że gdy stąpał po dnie morza, miał głowę ponad falami. Jego pierwszą żoną była Side, która...

Atena

  Piękna i surowa bogini cieszyła się wśród starożytnych wielkim szacunkiem i uwielbieniem. Sympatię budziły też jej typowo kobiece słabostki, dzięki którym wydawała się bliższa zwykłym śmiertelnikom.   Rodzicami bogini byli Zeus i...

Muzy

  Piękne córki Zeusa i Mnemosyne, patronujące starożytnym sztukom i naukom, stanowiły nieodłączne towarzystwo Apolla. Artyści z niecierpliwością czekali na ich nadejście i pomoc w twórczych mękach...   ARTYBUTY ERATO (Umiłowana) - muza poezji miłosnej,...

Ciekawostki

Prev Next

Majowie

Majowie

Majowie to obecnie ludność tubylcza, przede wszystkim wiejska, zamieszkująca południową część Meksyku (zwłaszcza Jukatan) oraz Gwatemalę, Belize; Honduras i Salwador. Stanowią największe skupisko ludności indiańskiej na północ od Peru; ich...

Wizerunek Jezusa

Wizerunek Jezusa

Choć nie zachował się żaden prawdziwy wizerunek Jezusa, utrwaliło się wiele wzorców ikonograficznych prezentujących jego oblicze i postać. W tworzeniu kanonu wyobrażeń Chrystusa ikonografia wczesnochrześcijańska przejęła wiele elementów z rzymskiej...

Najstarszy wizerunek Jezusa

Najstarszy wizerunek Jezusa

W Bazylice św. Sabiny w Rzymie zachował się unikatowy zabytek z V w. n.e. - cyprysowe drzwi. Wśród zdobiących je scen biblijnych pojawił się najstarszy znany dziś wizerunek Jezusa na...

Władca Troi

Władca Troi

Priam, król Troi był ojcem 50 synów i 50 córek(m. in. dzielnego Hektora, Kasandry, Parysa). Uznawano go za wzór wszystkich cnót, mądrości i miłości ojcowskiej. Cieszył się wielkim szacunkiem bogów,...

Hermes

Hermes

Hermes w starożytności był przedstawiany jako chłopiec lub brodaty młody mężczyzna. Nosił grecki kapelusz z szerokim rondem (czasami znajdowały się na nim skrzydła), na nogach zaś miał uskrzydlone sandały. Wyglądem...

Nigdy nie ufaj...

Nigdy nie ufaj...

Odyseusz słynął ze sprytu i mądrości. Chętnie też słuchano jego rad. Szczególnie dobrze wyszedł na nich Agamemnon, który toczył długą wojnę z Trojanami. To właśnie Odyseusz był pomysłodawcą najsłynniejszego fortelu...

Przemiana Tejrezjasza

Przemiana Tejrezjasza

Słynny wieszcz Tejrezjasz, syn nimfy Chariklo, spotkał któregoś dnia dwa parzące się węże. Zabił je i w tej samej chwili stał się kobietą. Gdy po siedmiu latach spotkał znowu w...

Ewangelia Łukasza

Ewangelia Łukasza

Ewangelistę Łukasza symbolizuje wól - zwierzę ofiarne Starego Testamentu. Jako ofiara Nowego Testamentu został złożony w ofierze Chrystus, ukazany przez ewangelistę jako Zbawiciel.

Po nitce do kłębka

Po nitce do kłębka

Po śmierci syna Dedal ukrył się przed Minosem u króla Kokalosa. Jednak władca Krety nie dawał za wygrana, za wszelką cenę chciał odnaleźć genialnego wynalazcę W tym celu obmyślił podstęp....

Zbawiciel/zbrodniarz

Zbawiciel/zbrodniarz

Śmierć i zmartwychwstanie Jezusa stanowią dla chrześcijan najważniejszy etap jego działalności i podstawę wiary. W świetle prawa rzymskiego Mesjasz umierał jako wichrzyciel, w sposób przewidziany dla największych zbrodniarzy.

Losowy cytat

Prev Next

Dhammapada 183

Dhammapada 183

Żadnego zła nie należy czynić, dobro zdobywać krok za krokiem, myśl swą oczyszczać nieustannie, oto nauka Przebudzonych

Nauki Buddy

Nauki Buddy

Ananda poprosił go o wyjaśnienie kilku spraw i zapytał Budde: - „Jak mamy, panie zachowywać się wobec kobiet? - Unikać ich widoku. - Ale jeśli już je ujrzymy? - Nie...

Heraklit

Heraklit

Daremnie chcą się oczyścić, skraplając się krwią - pisał Heraklit o mistach - jak gdyby ten, kto wszedł w błoto, błotem chciał się oczyścić. Mógłby uchodzić za obłąkanego, gdyby go...

S. Radhakrishnan

S. Radhakrishnan

Budda zdawał sobie sprawę z pustki wewnętrznej wielu wierzeń, które ludzie przywykli uważać za artykuły wiary. Nienawidził tego daremnego robienia z siebie głupców przez ludzi. Podniósł głos przeciw przesądowi i...

Cyprian z Kartaginy

Cyprian z Kartaginy

Kto nie ma Kościoła za matkę, nie może mieć Boga za ojca.

Dhammapada 213

Dhammapada 213

Z kochania zawsze troska płynie i lęk się z kochania rodzi

„Przemiany” Owidiusza

„Przemiany” Owidiusza

Nim było morze, ziemia i niebios sklepień. Jedyny miało wyraz całe przyrodzenie; Zwano go Chaos, Ogrom gruby nierozkładny. Ciężar tylko na świecie martwy i bezwładny. Zbiór źle złączonych istot z sprzecznymi nasiony.

Samuel Taylor Coleridge

Samuel Taylor Coleridge

Chrześcijaństwo nie jest teorią i domysłem, ale życiem; nie filozofią życia, ale żywą obecnością.

Nauki Buddy

Nauki Buddy

Nie przeceniaj tego, co otrzymałeś, ani nie zazdrość innym. Kto zazdrości innym nie zazna spokoju umysłu.

Herodot

Herodot

Persowie uczą swych synów przede wszystkim trzech rzeczy: jazdy konnej, strzelania z łuku i mówienia prawdy

Kategoria: Katalog
Opublikowano

 

Białowłosy Fionn mac Cumhaill był jednym z wielkich dowódców fenian (Fianna), elitarnej grupy wojowników na królewskiej służbie. Stanowisko wodza bywało dziedziczone - jeśli potomek dowiódł, że zasługuje na ten zaszczyt. Syn feniańskiego wodza Cumhalla, by stanąć na czele drużyny musiał jednak pokonać znacznie większe przeszkody niż jego ojciec.

Imię Fionn otrzymał dopiero, gdy dorósł. W tedy też odebrał dziadkowi dziedzictwo matki, Almu. Zanim jednak piękna warownia o białej fasadzie stała się jego domem, popłynęło wiele krwi. Zbudował jĄ jogo pradziad, druid Nuadu, a nazwał imieniem swojej żony Almu. Tam urodziła się matka Fionna, piękna Muirne, o której rękę zabiegało wielu zalotników. Gdy porwał ją Cumhall, ojca dziewczyny ogarnęła wściekłość Wymógł na królu Connie Cokhathachu (Connie Stu Bitew) zbrojne posunięcia przeciw porywaczowi. Pod Cnuca (dziś Caslleknock) starły się dwa
rywalizujące ze sobą klany. Cumhalla zabił Goli mac Morna, mszcząc zniewagę i zdobywając wodzowskie stanowisko. Brzemienna Muirne szukała schronienia w Almu, lecz ojciec odegnał ją od bram. Znalazła gościnę u obcych i tam urodziła chłopca. Syn Cumhalla nie był jednak bezpieczny. Muirne powierzyła go dwóm niewiastom, tropicielkom leśnej zwierzyny Pod ich opieką chłopiec rósł beztroski jak ptak w lesie. Mieszkał w szałasie z gałęzi, nie bał się chłodu i mrozu. Potrafił prześcignąć zająca i powalić na ziemię jelenia.
Kiedy Goli mac Morna wpadł na ślad ich kryjówki, opiekunki wyprawiły chłopca w świat z grupą wędrownych kowali. Żył w wielkiej biedzie, z głodu wypadły mu włosy, tak że przezwano go Demne (Łysa Pała). Po pewnym czasie opiekunki odnalazły go i zabrały z powrotem do lasów Slieve Bloom. Tam zmierzył się z rówieśnikami i zyskał imię Fionn (Białowłosy). Kobiety zrozumiały, że już nie mogą zapewnić mu bezpieczeństwa - awanturnicza natura Demne przyciągała bowiem powszechną uwagę.

Łeb odyńca, postrachu Munsteru

Fionn opuścił Slieve Bloom i zaciągnął się na służbę u króla Bantry. Gdy zasłynął jako niezrównany myśliwy zaczęto się domyślać, że jest synem Cumhalla. Wtedy zmienił pana i służbę, ale sytuacja się powtórzyła - nikt nie chciał się narażać Gollowi mac Mornie. W końcu udał się na wschód. Tu spotkał się z życzliwością rodu wiernego klanowi Baseny. Poślubił córkę kowala, a w ślubnym podarunku przyniósł żonie łeb odyńca, który siał postrach w tej części Munsteru. Od teścia dostał dwie ostre dzidy. Wyruszył odszukać krewniaków, żyjących na odludziu po rozgromieniu klanu Baseny.

CZARODZIEJSKA SAKIEWKA
Podczas wędrówki młody Fionn zabił pewnego bandytę. Wśród łupów zbira znalazł dziwną sakiewkę z cienkiej skóry. Kiedy dotarł do sędziwego stryja Crimhalla, ten wyjaśnił mu jej pochodzenie. Należała niegdyś do ojca Fionna, zrobiona była z delikatnej skóry żurawia i miała czarodziejskie właściwości. Sakiewkę sporządził sam bóg Manannan mac Lir ze skóry ptaka, w którego zaklęto za karę piękna Aoife. Była ona macochą jego wnuków i z zazdrości skazała całą czwórkę na tułaczkę, zamieniając ich w łabędzie. Sama dokonała żywota jako żuraw. Mieszek krył wiele czarodziejskich skarbów Tuatha De Danann, ale były one widoczne tylko w porze przypływu. Odzyskanie rodowego skarbu uznano za dobry omen. Fionn wysłuchał opowieści o męstwie swojego ojca i postanowił pójść w jego ślady. Dowódca fenian musiał być jednak nie tylko silny, ale także mądry. Fionn musiał zatem zdobyć wiedzę.

Łosoś Mądrości
Nad rozlewiskami rzeki Boyne mieszkał Finnegas, poeta i nauczyciel. Wybrał to miejsce, ponieważ wiedział, że żyją tam Łososie Mądrości. Ryby te żywiły się owocami czarodziejskiej jarzębiny która rosła wśród trzęsawisk. Wraz z jagodami jarzębiny połykały mądrość całego świata. Człowiek, który chciał posiąść największą wiedzę, musiał zjeść takiego łososia. I właśnie złapał go Finnegas! Następnie wręczył trofeum swojemu uczniowi Demne, by ten upiekł rybę. Przestrzegł go jednak, aby nie skosztował nawet kawałeczka ryby. Uczeń nie zamierzał łamać zakazu, ale gdy piekł łososia, sparzył palec o jego gorącą skórę. By złagodzić ból, włożył kciuk do ust. To wystarczyło. Zrezygnowany Finnegas uznał wtedy, że młodzieniec równie dobrze może zjeść całą rybę. Znał przepowiednię, że Łososia Mądrości spożyje mąż o białych włosach.
Odtąd Fionn miał zwyczaj wkładać kciuk do ust, gdy musiał znaleźć wyjście z trudnej sytuacji. Bez trudu zdał u Finnegasa końcowy egzamin - ułożył swój pierwszy poemat.

Grobla Olbrzyma
Do dziś zachowały się dwie legendy o powstaniu Grobli Olbrzyma. Pierwsza to romantyczna historia o miłości. Według niej Fionn mac Cumhaill zakochał się w kobiecie, która żyła na wyspie Staffa w pobliżu szkockiego wybrzeża. Zbudował więc wspaniałą groblę, a na niej drogę, by przenieść ukochaną na swoją ziemię. Wokół oryginalnej formacji skalnej narosła aura niesamowitości. Próbowano oszacować wzrost Fionna na podstawie ogromnego kamienia, który ze względu na kształt został uznany za jego but. Wedle drugiej legendy Fionn zbudował sobie groblę, by przejść do Szkocji i stoczyć walkę na pięści z tamtejszym olbrzymem. Gdy zobaczył swego przeciwnika, stchórzył i umknął do domu w Irlandii. Żona otuliła go pościelą i ułożyła w potężnym łóżeczku dziecinnym. Kiedy szkocki olbrzym przybył w pościgu za Fionnem i ujrzał ogromne „dziecko Fionna”, to jego zdjął strach. Uciekł i nigdy nie pojawił się powtórnie, po drodze zniszczył za sobą groblę.

Ocalenie Tary
Syn Cumhalla udał się do Tary tam bowiem rezydował Conn Stu Bitew, który był wówczas najwyższym władcą Irlandii. Na królewskim dworze trwała właśnie uczta wigilijna święta Samhain, ale nastroje były minorowe. W tę noc otwierały się wrota do Krainy Bogów i Umarłych, a Tuatha De Danann przechodzili do świata żywych. Wśród nich Aillen. Bóg ten miał zwyczaj usypiać swoją czarodziejską muzyką mieszkańców Tary, a gdy już pogrążyli się w hipnotycznym śnie, puszczał królewski gród z dymem. Gdy król zadał obecnym pytanie, czy ktokolwiek powstrzyma niszczycielskiego boga, Fionn mac Cumhaill postanowił sprostać zadaniu - pod warunkiem, że król zwróci mu dziedzictwo ojca.
Fiachna, dawny przyjaciel Cumhalla, dał młodzieńcowi zaczarowaną dzidę i dobrą radę. Fionn musi przyłożyć nagie ostrze dzidy do swojego czoła, gdy Aillen zagra hipnotyczną kołysankę - wtedy nie zaśnie. I tak się stało. Kiedy Aillen otwierał usta, by zionąć ogniem, Fionn zasłonił Tarę wielkim płaszczem. Ogień poszedł dołem, wypalając dziurę w ziemi i nie czyniąc żadnych szkód ludziom. Wtedy wojownik przebił uciekającego boga swoim oszczepom. Gdy król się obudził, leżały przód nim: boska fletnia i bęben, a także zakrwawiona głowa podpalacza. Najpierw Goli mac Morna, a potem inni fenianie podchodzili kolejno do Fionna mac Cumhailla, uderzając dłonią o jego dłoń. W ten sposób uznawali zwierzchnictwo młodzieńca i oddawali mu cześć. Czuli, że pod jego przywództwem dokonają wielu bohaterskich czynów, a ich sława obiegnie całą Irlandię.
Fionn mac Cumhaill jeszcze bardziej zaostrzył już surową dyscyplinę. Każdy kandydat, który chciał należeć do grona fenian, musiał udowodnić swoją gibkość, szybkość, siłę i wytrzymałość, na przy kład przez wiele godzin stać nieruchomo, trzymając w ręku ciężki miecz. Najmniejsze drgnięcie dyskwalifikowało kandydata. Zaprowadzony w leśną gęstwinę, musiał umknąć pogoni, ale w czasie ucieczki nie mógł naruszyć nawet włosa z misternie ułożonej fryzury. Wymagano też, by znał na pamięć wiele utworów poetyckich i potrafił układać wiersze.

Życie feniańskich wojowników
Przez pół roku (od listopada do maja) feniańscy wojownicy brali udział w wyprawach, patrolowali wybrzeże, pobierali grzywny, tłumili bunty. Król płacił im za to żołd. Pozostałe pół roku żywili się sami dzięki swoim niezrównanym umiejętnościom łowieckim. Jedli tylko raz dziennie. Kiedy docierali wieczorem do przygotowanego obozowiska, zmywali z siebie kurz i znużenie w dołach napełnionych woda. W tym czasie mięso przeznaczone na posiłek piekło się na wielkich rozgrzanych kamieniach. Potom zasiadali do uczty.

CUCHU LAINN Irlandzki Herkules
O pochodzeniu Cuchulainna mówi opowieść o Dechtire, siostrze króla Conchobara mac Nessy, która zniknęła z królewskiej siedziby w Emain Macha razem z 50 dworkami. Przebywała nad rzeką Boyne - w pobliżu kurhanów w okolicy zamieszkanej przez plemię Tuatha De Danann. Król odnalazł ją po trzech latach w pięknym pałacu. Gospodarzem sidhe był Lug we własnej osobie. Z nim Dechtire poczęła chłopca, którego wydała na świat w noc spotkania z rodakami.
Królewska świta zabrała niemowlę ze sobą, a król orzekł, że będą go wychowywali wszyscy po trochu - każdy nauczy go sztuki, w której jest mistrzem. Chłopca nazwano Setanta.
Gdy skończył pięć lat, dowiedział się, że w Emain Macha, siedzibie Czerwonej Gałęzi, starannie dobrani chłopcy szkolą się w sztuce wojennej. Setanta wyruszył tam i wkrótce udowodnił swoje zalety. Tak został wprowadzony do słynnej szkoły rycerskiej.

Pies Culanna
Pewnego dnia król przyjął zaproszenie od kowala Culanna na ucztę. Ów skromny człowiek bardzo chciał gościć swego władcę, ale ponieważ nie był majętny, prosił o ograniczenie liczebności świty. Wyrozumiały król zabrał ze sobą tylko 50 dworzan, ale w ostatniej chwili postanowił wziąć jeszcze siostrzeńca. Umówili się, że Setanta dołączy do towarzystwa po skończonych rozgrywkach.
Kowal, upewniwszy się, że wszyscy goście są już w środku, zamknął drzwi i spuścił psa. Była to dzika bestia, którą mogło utrzymać tylko trzech ludzi na trzech łańcuchach. Uczta trwała w najlepsze, gdy biesiadnicy usłyszeli przeraźliwy skowyt. Król zbladł, przypomniał sobie bowiem, że miał przybyć jeszcze jego siostrzeniec. Wszyscy wybiegli z domu, pewni, że bestia rozszarpuje Setantę. Ujrzeli jednak coś innego: to mały chłopiec stał nad szczątka mi zabitego psa.
Król nie posiadał się z radości, czego nie można powiedzieć o gospodarzu. Pies był bowiem rękojmią bezpieczeństwa leżącej na uboczu posiadłości. Wtedy chłopiec wspaniałomyślnie obiecał, że dopóki nie odnajdzie i nie wyszkoli psa takiej samej rasy, sam będzie strzegł rodziny i dobytku kowala. Druid Cathbad zaś rzekł: Od dziś nosić będziesz imię Cuchulainn - pies Culanna.


HISTORYCZNE TŁO
Wydarzenia cyklu ulsterskiego mają historyczne tło oraz realia. Są bezcennym źródłem wiedzy
o epoce. Kluczową opowieścią tego cyklu jest „Tain Bó Cuailnge'' („Uprowadzenie bydła z Cuailnge”), a głównym bohaterem – Cuchulainn.

Przepowiednia druida
Siedmioletni Cuchulainn znakomicie posługiwał się rycerskim orężem. Była to broń dostosowana do jogo wieku, lekka i niezbyt groźna. Pewnego ranka chłopiec usłyszał, jak druid Cathbad wygłasza przepowiednię na zaczynający się dzień: Ten, kto dzisiaj chwyci za broń, zostanie bohaterem Irlandii. O jego krótkim, lecz pełnym chwały życiu ludzie będą opowiadali po wieczne czasy.
Cuchulainn postanowił zostać bohaterem tego proroctwa. Spróbował przypodobać się królowi, by ten pozwolił mu wziąć do ręki prawdziwą broń. Król dał mu miecz, włócznię i tarczę, lecz zadowoliła go dopiero broń królewska - inne miecze i włócznie łamał jak zapałki. Cathbada przeraził widok chłopca, wiedział bowiem, że spełni się przepowiednia nie tylko o chwale, ale i o krótkim życiu królewskiego siostrzeńca. Jednak on nie dbał o to: Wystarczy, że przeżyję choć jeden dzień, jeśli przetrwa moja sława! - oświadczył buńczucznie.

Morderczy szał siedmiolatka
Chłopiec poczuł się w swoim żywiole: zażądał rydwanu i zgodził się dopiero na królewski zaprzęg i królewskiego woźnicę. Wtedy pod pretekstem przejażdżki, zdecydował się zakosztować krwi. Przeciwników znalazł w osadzie synów Nechtana. Kolejno rozprawił się z trzema braćmi, choć każdy z nich miał jakieś magiczne zdolności. Gdy mieszkańcy Emain Macha zobaczyli go, jak mknie rydwanem z przytroczonymi skrwawionymi głowami, bardzo się przerazili. Zrozumieli, że Cuchulainn jest w morderczym amoku. Mężczyźni się pochowali, a naprzeciw chłopca wyszły rozebrane niewiasty z królową na czele. Zawstydzony ich nagością chłopiec ukrył twarz w dłoniach. Wtedy obezwładniono go i zanurzono w zimnej wodzie, z której buchnęła para.

Miejsce słodkiego wytchnienia
Cuchulainn wyrósł na młodzieńca zręcznego, silnego, mądrego, przystojnego, a na dodatek - jeśli nie był akurat w morderczym szale - całkiem roztropnego. Odpowiednią pannę znalazł sobie sam: była nią Emer, córka Forgalla. Pierwsze ich spotkanie pokazało, jak bardzo przypadli sobie do gustu. Na zagadki Cuchulainna Emer odpowiadała zagadkami. Żadna z dworek nie pojęła, co mieli na myśli, mówiąc o „uroczym miejscu słodkiego wytchnienia”, a tak właśnie Cuchulainn opowiadał cnotliwej Emer o tym, jak wkrótce na jej piersiach spocznie jogo głowa. Jednak Forgall użył podstępu i niedoszłego zięcia wysłano do Szkocji.

Uczeń wojowniczej bogini
Pierwsze lekcje wojennego rzemiosła bohater pobrał u Donalda Pogromcy. Po następne nauki musiał się udać na wyspę Skye, którą rządziła bogini Scathach. Nie było łatwo dostać się do obozu słynnej wojowniczki, ale Cuchulainn pokonał wszystkie przeszkody: przeszedł przez Równinę Niedoli, unikając utonięcia w trzęsawisku, a Most Próby pokonał skokiem godnym łososia. Jednak status ucznia wojowniczej bogini zapewniła mu dopiero przychylność jej córki Uathach. Cuchulainn nauczył się wielu tajemnych sposobów i zasad wojowania. Dostał też od bogini śmiercionośny dziryt Gae Bolga, który wyrzucał stopą, nie chybiając celu. W obozie zaprzyjaźnił się z Ferdiadem. Brał też udział w wojnie, którą toczyła Scathach z dziką i okrutną Aoife. Bitwa wojsk zakończyła się wygranym pojedynkiem Cuchulainna z Aoife, która w zamian za darowanie jej życia zgodziła się na pokój oraz spędzenie z nim nocy, po której urodziła syna. Aoife obiecała też, że gdy syn dorośnie, odeśle go do Ulsteru.

Bohaterska porcja
Tymczasem wierna Emer odmawiała ręki nasyłanym przez ojca konkurentom. Forgall pilnował jej tak dobrze, że jeszcze rok po powrocie do Ulsteru Cuchulainn nie mógł się do niej zbliżyć. Wreszcie, zniecierpliwiony, napadł na rath Forgalla. Z trzech zastępów wojowników zostawił przy życiu tylko trzech braci Emer - tak jak jej niegdyś obiecał. Zabrali z Emer tyle złota, ile ona ważyła, i pognał konie do Emain Macha. Musiał trzykrotnie zawracać, by dać odpór pogoni - zabijając przy tym po 100 mężów przy każdym brodzie. Przy boku Emer zapomniał o ślicznej Uathach i pełnej temperamentu Aoife. Zamieszkali w Dun Dealgan, dziedzic nej warowni Cuchulainna. Pewnego razu wraz z innymi rycerzami Czerwonej Gałęzi pojechał na ucztę do słynącego z intryg Bricriu o Zjadliwym Języku. Gospodarz już w drodze do swej siedziby zaczął sączyć jad do uszu rycerzy. Każdemu z osobna - Lóegaire'wi Buadachowi, Conallowi Cearnachowi i Cuchulainnowi
- powiedział, że to on powinien na uczcie otrzymać bohaterską porcję, czyli najlepszy kawałek pieczeni, serwowany na ucztach najznamienitszemu wojownikowi w dowód uznania jego zasług.
Po rozlokowaniu gości małżonkowie Bricriu zajęli odległe miejsc a, wiedząc, że rycerze nie zgodzą się siedzieć z nimi przy jednym stole. Gdy wniesiono bohaterską porcję, podbiegło po nią trzech chętnych. Starcie było tak gwałtowne, że skry posypały się z mieczów, a reszta biesiadników zamarła. Na szczęście sędzia, studząc gniew rywali, kazał podzielić pieczeń między wszystkich. Ale wtedy Bricriu każdej z trzęch małżonek poradził na osobności, by dopilnowała swego pierwszeństwa przy wkraczaniu na kolację - bo przecież to ona jest pierwszą damą Ulsteru. Niewiasty, po statecznym spacerze, urządziły prawdziwy wyścig do wrót sali biesiadnej, lecz sędzia kazał zamknąć drzwi, póki nie ochłoną i nie wykażą się elokwencją, wysławiając swych mężów. Dobiegające przez zamknięte drzwi pochwały kobiet sprawiły, że mężowie gotowi byli wyrąbać im drogę. A Cuchulainn po prostu podniósł róg pawilonu i w ten sposób wpuścił Emer. Postawił budowlę z takim impetem, że Bricriu z żoną zsunęli się z podwyższenia i wpadli między psy ogryzające kości.

Bezgłowy olbrzym
Ziarno niezgody zasiane przez Bricriu między czołowymi mężami Ulsteru zakiełkowało. Pewnego razu do pawilonu Czerwonej Gałęzi przybył monstrualny olbrzym, klóry szukał kogoś, kto dotrzyma zawartej z nim umowy. A dokładnie, kto zgodzi się ściąć mu głowę, by później położyć na pniu własną. Sprowokowany Lóegaire przyjął wyzwanie, a olbrzym nadstawił karku. Głowa potoczyła się pod ścianę, a mimo to kadłub wstał, podniósł swoją głowę, wziął topór i spokojnie wyszedł. Kolos wrócił następnego dnia, z głową tkwiącą mocno między ramionami.
Lóegaire uciekł, nie dotrzymując umowy. Tym razem olbrzym wyzwał Conalla Cearnacha i sytuacja się powtórzyła. Wreszcie jego wzrok padł na Cuchulainna. Rycerz przezornie nie tylko ściął olbrzymowi głowę, ale też roztrzaskał ją na kawałki. Ale bezgłowy pozbierał szczątki i wyszedł z toporem. Nazajutrz znów przybył bez szwanku i zapytał: Gdzie Cuchulainn? Gdy skazaniec położył głowę na klocu, topór ze świstem przeciął powietrze, lecz ześlizgnął się na wyciągniętą szyję tępym końcem, ledwo znacząc ślad. A olbrzym obwieścił: To jest największy bohater Ulsteru! Godny bohaterskiej porcji i tego, by Emer mieniła się pierwszą wśród dam.
Okazało się, że olbrzymem, który zagrał z rycerzami w tę dziwaczną grę, był sam Cu Roi mac Dairo, obdarzony pozaziemską mocą król Munsteru. W taki oto dramatyczny sposób spór o bohaterska porcję został rozstrzygnięty.

Trzy zakazy
Tymczasem syn Cuchulainna i Aoife  skończył siedem lat. Wyrósł na chłopca nie mniej dzielnego niż ojciec, a matka znakomicie wyszkoliła go w rzemiośle wojennym. Ale nie była to dobra kobieta, a ożenek Cuchulainna z Emer zabolał ją bardzo. Wysyłając Conlaocha do ojca, nałożyła na niego trzy zakazy Jeden geis nie pozwalał chłopcu nikomu ustępować z drogi, drugi - odmówić j
wyzwania, a trzeci - zabraniał wyjawiać imienia.
Chłopiec ruszył łodzią z dalekich wysp szkockich do Ulsteru. Ludzie obserwujący zbliżanie się małej łódki o złotych wiosłach orzekli, że chłopiec jest niebezpieczny i nie można pozwolić, by wylądował w Ulsterze. Jednak ten stanowczo wkroczył na ląd, nie ustępując rycerzom z drogi ani nie chcąc zdradzić swego imienia, Tych, którzy mu grozili, powalał i krępował. Cuchulainn poczuł się odpowiedzialny za honor Ulsteru. Nie usłuchał Emer, która widziała cechy ojca w niezwykłym dziecku, i wyzwał intruza, mówiąc, że go zabije, jeśli nie pozna jego imienia. Conlaoch, chociaż był dzieckiem, związany potrójnym geis, nie mógł ani się cofnąć, ani powiedzieć, jak się nazywa, ani nie przyjąć wyzwania. Walka ojca z synem nie była łatwa, bo chłopiec potrafił dźwignąć nawet Cuchulainna. W wodzie dwa razy przytopił ojca, po czym został śmiertelnie ugodzony dzirytem Gae Bolga. Okrzykiem: Tego mnie Scathach nie nauczyła! zdradził swoje pochodzenie. Ojciec wyniósł z wody jego ciało i złożył na ziemi, mówiąc: Macie mego syna, mężowie z Ulsteru.

Pojedynek z Ferdiadem
Medb, dumna królowa Connachty, zapragnęła mieć Brunatnego Byka z Cuailnge. Zgromadziła na brzegu rzeki liczne wojska, by wyprawić się po bydło. Wydawało się to tym łatwiejsze, że działała klątwa Machy i wojownicy Ulsteru nie byli zdolni do walki - wili się w bólach jak kobiety w połogu. Jednak sprawność i siła Psa Ulsteru, jak nazywano Cuchulainna (nie odczuwał skutków klątwy, gdyż jego ojciec nie był Ulsterczykiem, lecz bogiem), starczyła za armię. Przez całą zimę stał dzień i noc przy brodzie rzeki dzielącej jego kraj od Connachty i wyzywał po kolei na pojedynek najlepszych rycerzy Medb. Królowa zdała sobie sprawę, że musi wystawić Cuchulainnowi godnego przeciwnika. Jej wybór padł na Ferdiada. Ten ani myślał walczyć z druhem, z którym w czasach nauki na wyspie Skye obiecał sobie dozgonną przyjaźń. Ale
królowa drasnęła czułą ambicję rycerza, opowiadając, jak to Cuchulainn się chwalił, że zwycięży Ferdiada w każdym pojedynku.
Gdy przyjaciele spotkali się u brodu, długo czynili sobie gorzkie wyrzuty, że doszło do walki. Byli wszak nie tylko towarzyszami broni, lecz także mlecznymi braćmi, związanymi ze sobą bardziej, niż gdyby byli braćmi rodzonymi. Pojedynek trwał trzy dni, siły były wyrównane. W końcu Gae Bolga, wyrzucony kopnięciem Cuchulainna, wbił się w brzuch Ferdiada. Zwycięzca położył się u boku zabitego przyjaciela i zapłakał jak dziecko.

Bohaterowie umierają, stojąc
Pokonana Medb zrezygnowała z byka, ale nie z planu zabicia Cuchulainna, który stał się jej największym wrogiem. Znowu zgromadziła wojska i zmobilizowała wszystkich wrogów Ulsteru, zwłaszcza wrogów Cuchulainna. Granice Ulsteru stanęły w ogniu.
Bohatera trapiły złe sny i przeczucia, mnożyły się złowróżbne znaki. Emer odganiała od męża złe myśli, druid Cathbad tłumaczył, że ma do czynienia z czarami zsyłanymi przez wrogów. Udało im się jakiś czas utrzymywać Psa Ulsteru w nieświadomości. W pewnym momencie jednak powstrzymywanie Cuchulainna, który nigdy nie uchylał się od walki, okazało się niemożliwe. Heros wsiadł więc na swój rydwan i z wiernym woźnicą ruszył na równinę Muirthemne, na której czekały wojska Medb. Złe znaki i przeczucia nadal go prześladowały. Z oczu wiernego konia, Siwka z Machy, płynęły łzy. Spotkał trzy pomarszczone wiedźmy, które piekły nad ogniem psa. U brodu spostrzegł dziewczynę piorącą splamioną krwią bieliznę. Rozpoznał swoją koszulę!

Na widok wrogich wojsk w Cuchulainna wstąpił demon wojny. W mgnieniu oka rozpędził całą armię. Medb spowodowała, że Cuchulainn trzy razy został sprowokowany do użycia swojej włóczni. Po każdym rzucie dostawała się, ona w ręce wrogów. Wówczas to oni dysponowali bronią, która nie chybia. . Z pierwszym razem zginął od włóczni jego towarzysz i woźnica Lóegaire. Za drugim razem jego ugodziła ulubionego konia. Za trzecim włócznia wyrwała ogromną dziurę w ciele bohatera, który mógł już tylko dowlec się do jeziora, by obmyć twarz i napić się, wody. Na brzegu dostrzegł skałę w kształcie kolumny. Przywiązał się do kamiennego słupa własnym pasem, by powitać śmierć twarzą do wroga, stopami na ziemi. Przez trzy dni nikt nie śmiał podejść do konającego. Bohaterska aureola wciąż otaczała głowę herosa. W końcu światło bohaterów ostatni raz rozbłysło i zgasło, a kamień, o który Cuchulainn się wspierał, pękł na dwoje.

Jeste tutaj:   ProemialBibliotekaCeltowieReligie CeltówKatalogFionn mac Cumhaill
| + -